Teraz nazywam się Richard Banks!

„Raider nazywa się teraz Twix… poza tym nie zmieniło się nic.” – Ten slogan znają pewnie osoby, które w latach 90. oglądały reklamę słynnego również dziś batonika. Dlaczego jego nazwa została zmieniona? Spór prawny z powodu ochrony znaku towarowego? Nie!
Powodem było dążenie do globalnego ujednolicenia nazwy marki oraz uniknięcie błędów w pisowni i wynikających z tego nieporozumień.
Tak samo jest w moim przypadku!
Po 15 latach działalności w Internecie zdecydowałem stworzyć nazwę swojej marki (pseudonim na potrzeby mojej twórczości).
Powód jest dokładnie taki sam: lepsze zrozumienie i skuteczniejszy branding poza granicami Niemiec (w podróżach zagranicznych jestem znacznie częściej, niż wiedzą o tym moi czytelnicy).

Już od wielu lat ciągle biję się z myślami. Wiele razy odrzucałem już ten pomysł. Przecież wielu sprytnych klientów bankowych już mnie zna.
Eh, i jak teraz wprowadzić zmianę, żeby nie zrobić zbyt dużego zamieszania? Jak to zostanie w ogóle przyjęte?
Szczerze mówiąc, tylko jedna rzecz powstrzymywała mnie przed zrobieniem tego kroku:
Strach!
Nie taki, który nie daje człowiekowi spokoju przez cały dzień, tylko raczej strach przed zmianą. Przecież jest dobrze i wygodnie, tak jak jest.
Tak samo ma wiele osób, które biorą udział w naszym Treningu dla początkujących. Zarabiają dobre pieniądze i sporą część inwestują w mądry i skuteczny sposób.
Ale niektórzy utkwili na jednym stanowisku i są do niego tak przykuci, że uniemożliwia to kolejny krok w karierze czy też przedostanie się na wyższy poziom!
O matko, skoro wymagam od uczestników mojego programu, żeby pokonywali kolejne przeszkody, to przecież sam też muszę to robić.
Stało się to dla mnie jasne podczas ostatniej podróży na Florydę – nasz obszar inwestycyjny. Spotykałem się codziennie z nowymi ludźmi: bankierami, maklerami, przedstawicielami firm budowlanych i innymi usługodawcami. Kilka razy dziennie przedstawiałem się swoim nazwiskiem i praktycznie nikt nie mógł od razu go zrozumieć, ani bezbłędnie napisać.
To nic dobrego w biznesie!
Dlaczego poniższe firmy odniosły szczególny sukces:
Coca Cola, Google, Samsung, McDonalds … ich nazwy bardzo dobrze brzmią! Mają świetne nazwy swoich marek!
Czy tak samo działa to w przypadku osób?
Oczywiście.
Spójrzcie na takie nazwiska jak Udo Jürgens (piosenkarz), Jennifer Aniston (amerykańska aktorka), Michael Douglas (amerykański aktor), Willy Brandt (kanclerz RFN), a nawet Jan Gutenberg (wynalazca druku).
W Wikipedii jest cała lista tysięcy osób, które występowały i występują pod tak stworzonymi pseudonimami, a znajdują się na niej same ważne osoby!
Dlaczego właściwie ludzie nadają sobie pseudonimy?
Tak, dokładnie. Żeby poprawić swoją pozycję na rynku.
W moim przypadku jest tak samo.
To, co robiłem dotychczas jest dopiero początkiem.
Mam nadzieję, że teraz, gdy uwolniłem się od „więzów“ niezbyt pasującego nazwiska, będę mógł działać na jeszcze większym obszarze, a wszystko to dla was, dla moich fanów, których niezwykle doceniam, i którzy towarzyszą mi na mojej drodze.
Proszę was o wsparcie.
Wsparcie szczególnie w dwóch formach:
- Akceptację mojej decyzji o jeszcze większym sygnowaniu naszej społeczności sprytnych klientów banków nową nazwą;
- Pomoc we wprowadzaniu i rozpowszechnianiu nowej nazwy w naszym świecie.
Serdecznie dziękuję,
Wasz nowy Richard Banks

PS: Preferuję angielską wymowę. Brzmi ładniej i lepiej pasuje do mojej życiowej roli!







Witaj… usiłuję kupować różne artykuły w różnych krajach, ale w wielu przypadkach muszę rezygnować z powodu np. są tak niewiarygodnie wysokie, że rezygnuję z zakupu. Dla przykładu: usiłowałam kupić lekarstwo w UK w cenie 42,68 funtów… opłaty naliczono 48,78 funtów! To samo w USA czy w innych krajach. Jestem rezydentką polską, mam konto krajowe i (od niedawna) wise.
Co mi radzisz?
To nie musi być problem samego konta bankowego. Przy zakupach z Wielkiej Brytanii, USA albo innych krajów spoza Unii Europejskiej często dochodzą dodatkowe koszty: wysyłka, opłata za odprawę celną, VAT/import tax, czasem cło oraz ewentualnie opłata banku za przewalutowanie.
Wise może pomóc przy płatności w obcej walucie, bo zwykle daje lepszy kurs niż tradycyjny bank i pokazuje opłaty z góry. Ale Wise nie usuwa kosztów sklepu, kuriera, VAT-u, cła ani opłat celnych.
Dlatego przed zakupem najlepiej sprawdzić:
Czy sklep wysyła z Unii Europejskiej, czy spoza UE.
Czy cena końcowa zawiera VAT i wszystkie opłaty importowe.
Ile kosztuje dostawa.
Czy kurier dolicza opłatę za odprawę celną.
Czy płatność można zrobić bezpośrednio w walucie sprzedawcy, np. GBP lub USD, najlepiej kartą Wise.
Czy sklep nie oferuje płatności w PLN po własnym, niekorzystnym kursie.
Jeżeli kupujesz coś z UK lub USA, często taniej wychodzi znaleźć ten sam produkt w sklepie na terenie UE, nawet jeśli sama cena produktu jest trochę wyższa. Wtedy zwykle odpadają problemy z odprawą celną i dodatkowymi opłatami kurierskimi.
Przy lekach trzeba być szczególnie ostrożnym. Nie każde lekarstwo można legalnie zamówić z zagranicy do Polski, szczególnie jeśli jest to lek na receptę albo zawiera substancje kontrolowane. W takim przypadku bezpieczniej zapytać polską aptekę, lekarza albo sprawdzić, czy istnieje odpowiednik dostępny w Polsce lub w innym kraju UE.
Moja praktyczna rada: Wise warto mieć do płatności w GBP, USD i EUR, ale przed zakupem zawsze trzeba patrzeć na całkowity koszt zamówienia, a nie tylko na cenę produktu. Jeśli opłaty są wyższe niż sam produkt, zwykle lepiej poszukać sklepu w UE albo zrezygnować z zakupu.